Blog > Komentarze do wpisu

Bliny

Takie jak robiła moja babcia. Bez mąki gryczanej i ziemniaków, po prostu na mące pszennej. Babcia robiła na sodzie, mi nie wychodzą, więc robię drożdżowe. Niesamowicie wręcz sycące

 

Bliny

250 g mąki 

200 ml zsiadłego mleka, najlepiej w temperaturze pokojowej

ciepła woda 

łyżka śmietany

1 jajo

25 g drożdży

łyżeczka cukru lub miodu

pół łyżeczki soli

okrawek słoniny do smażenia

Mąkę wsypać do miski,  zrobić mały dołek, wkruszyć do niego drożdże, posypać łyżeczką cukru lub dodać łyżeczkę miodu i zalać odrobiną ciepłej wody. Delikatnie rozmieszać, aby zaczyn zabrał odrobinę mąki. Zostawić na 10 minut, gdy wyrośnie dodać jajo, mleko, śmietanę i sól. Wyrobić, można robotem. Dolewać po trochę ciepłej wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Ciasto ma być lejące się, gęstsze niż naleśnikowe, powoli rozpływające się na patelni.

Ciasto zostawić na kilkanaście minut do wyrośnięcia.

Rozgrzać patelnię i przetrzeć słoniną do uzyskania cieniutkiego tłustego filmu. Na patelnię wlać po łyżce ciasto, można kilka mniejszych placuszków albo jeden duży, wielkości naleśnika. Smażyć na średnim ogniu, aż ciasto z wierzchu podeschnie, obrócić i krótko dosmażyć z drugiej strony.

bliny 

bliny

Bliny powinny być puszyste, po wyrośnięciu grubości około pół centymetra i bardzo delikatne w smaku.

Gorące podawać natychmiast. Klasycznym dodatkiem jest masło kładzione między dwie warstwy złożonych na pół placków, rozpuszczające się od ich gorąca.

Można też je jeść ze śmietaną, wiórkami żółtego wyrazistego sera, śledziami, kawiorem, skwarkami ze smażonego boczku. Można też na słodko, z dżemem, czego moja babcia pewnie nigdy by nie zaakceptowała ;) 

niedziela, 30 października 2011, szarsz

Polecane wpisy

Komentarze
yaga7
2011/10/30 09:00:52
Ooo, to przepis dla mnie :) Uwielbiam wszelkie twory naleśnikopodobne.

Czy masz pomysł, czy można, a jak tak to czym, zastąpić zsiadłe mleko? Bo jedyne zsiadłe mleko jakie ja znam, to mleko od krowy, której nie posiadam ;)))
-
2011/10/30 13:05:33
U mnie prawdziwe kwaśne mleko to też trudny do zdobycia produkt. Najczęciej zastępuję więc go kupnym kefirem, czasem maślanką. Ale to może zmienić nieco smak wyrobu, trzeba spróbować. Ale nie bój się eksperymentów, ja do kręconych ciast dodaję teraz jako płynu zamiast słodkiego mleka jogurtu, bo zauważyłam, że gotowe ciasto wtedy wolniej wysycha i jest smaczniejsze. Nie zmieniło to zachowywania się ciast podczas przygotowywania i pieczenia, więc kefir zamiast kwaśnego mleka przy blinach też wiele nie zmieni. W "The Russian Tea Room" w Nowym Jorku robi się te naleśnikowe bliny () właśnie z kefirem i miesza mąkę gryczaną z pszeną pół na pół. :-)
-
2011/10/30 13:18:28
Hasło "bliny" wywołuje u mnie wspomnienie dziadka :-) Dzieciństwo... :-) W niedzielę rano biegało się do dziadka na bliny. Dziadek nad kuchnią węglową smażący bliny :-) Posmarowane skrawkiem masła po usmażeniu, a w wersji luksusowej - z jajecznicą. Popijało się je zsiadłym mlekiem oczywiście. Pychota :-) Wyglądały tak samo jak Twoje :-) Pamiętam jednak, że dziadek dodawał do ciasta surowego ziemniaka. Idę studiować przepis :-)
-
2011/10/30 13:30:46
Yaga, zsiadłe mleko całkiem niezłej jakości można kupić w lidlu, w kubeczku takim jak śmietana, po 400ml. Zsiada się też podobno mleko z mlekomatu, ale nie próbowałam tam kupować.
Pierwszalitero, też bym spróbowała dać kefir, gdybym nie miała dostępu do zsiadłego mleka. Ważne jest, żeby w blinach było czuć delikatny posmak ukwaszonego nabiału, a kefir w sumie najpodobniejszy.
Monika, u mnie też zawsze z masłem. I do dziś takie najbardziej lubię. A moi rodzice robili do nich "maczajkę", na bazie skwarek ze słoniny/boczku, jajka i mleka. Jak byłam mała, to się tego nawet bałam spróbować :D
-
yaga7
2011/10/30 21:20:09
OK, Lidla mam blisko, może być.
Mlekomatów w Kraku nie ma, nad czym boleję niezmiernie, bo gdyby były w okolicy, pewnie bym kupowała tam mleko.
Natomiast kefir jest na pewno łatwiej dostępny.

Muszę kiedyś spróbować :))
-
2011/11/01 23:37:52
Są co najmniej dwie firmy, które w Polsce sprzedają zsiadłe mleko w supermarketach - obory i ta druga od miski w ludowe paski.
-
2011/11/04 15:36:53
Uwielbiam bliny! U nas robiło się gryczane, i jadło w wersji odświętnej albo z tłuszczem ze skwarkami, albo ze śledziem i wódeczką. Niestety nie mam przepisu na gryczane, może jeszcze gdzieś w rodzinie się zachował - chyba poszukam, bo strasznie mnie naszła ochota na bliny. I jeszcze na kołduny...
-
2011/11/05 11:14:42
Uwielbiam kołduny. Nigdzie w pl nie spotkałam się z prawdziwymi, gotowanymi w rosole kołdunami. Też zrobię przy najbliższej okazji.

No i koniecznie wrzucaj bliny gryczane. Następne takie zrobię, jeśli będę mieć sprawdzony przepis!
-
2011/11/05 12:33:10
Prawdziwe kołduny w rosole jadłam ostatnio na Warmii. Były pyszne, prawie takie, jak pamiętam z domu. Z tymi kołudami to pamiętam, że było sporo roboty z szukaniem składników, coś mi chodzi po głowie, że jakiś specjalny tłuszcz do nich był potrzebny, ale przepisu niestety nie mam.
O przepis na gryczane bliny mogę zapytać w rodzinie, ale nie będę wrzucać tu na blog, bo sama ich teraz nie zrobię - nie mam dostępu do mąki gryczanej. Mogę za to wrzucić na offtopy, z uwagą, że przepis co prawda sprawdzony, ale nie moimi rękami :o)
-
2011/11/05 16:48:48
Ależ wrzuć na blog przepis, może być bez zdjęcia :)
-
2011/11/05 22:35:41
Do kołdunów oryginalnie to potrzebna by była baranina i łój, ale u mnie się ich na baraninie, jako niedostępnej chyba nie robiło. Zawsze wołowe, dobrze by było na polędwicy (biedakuchnia, hyhy), zresztą nie tylko o mięso tu chodziło, a o majerankowo - pieprzny smak, o ten sosik, co się w kołdunie sam z siebie robił.

Bliny gryczane wrzucaj, jak ktoś zrobi, to zdjęcia uzupełnimy :)
-
2011/11/06 11:01:56
Mam już przepisy i na bliny, i na kołduny. Jak przeformatuję, to podeślę. Jul-kaa, mogę Tobie?
-
2011/11/06 16:28:00
Super, wrzucaj. Kis-moho, a czy u Ciebie w domu nie robiło się galarety? Takiej ciemnej, mięsnej (bez widocznych skórek, chrząstek itp.), z grubą warstwą białego tłuszczu na wierzchu? Robiła taką moja babcia, babcia mojego męża... Niestety, przepis w naszych rodzinach nie ocalał :(
-
2011/11/06 18:20:26
A coś w tej galarecie było? Tak na szybko przychodzą mi do głowy nóżki w galarecie, te też miały sporą warstwę tłuszczyku na wierzchu :o) ale nie wiem, czy o to Ci chodzi?
-
2011/11/06 19:20:53
Możliwe, że była gotowana na nóżkach, ale ani skór, ani chrząstek żadnych tam nie było. Było za to (chyba) wołowe mięso i kolor miała dość ciemny.
-
2011/11/06 22:57:55
Wiecie, że nigdy nie jadłam ani blinów ani kołdunów? A te pierwsze - to dzięki temu zdjęciu chociaż wiem, jak wyglądają. W mojej rodzinie były to potrawy nieznane.
-
2011/11/07 10:26:48
@Szarsz: takiej galaretki sobie nie przypominam. Robiło się tylko świńskie nóżki w galarecie. Przepisy na bliny i kołduny już podesłałam.

@Azymut: bliny gryczane to poezja! Moje są nieco inne niż te, które opisała Szarsz (inna mąka + zwykłe mleko), są też dużo ciemniejsze. Kołduny też są moim zdaniem pyszne, ale to już trzeba lubić, bo są bardzo tłuste. A wyglądają jak małe pierożki, trochę jak uszka, tylko nadzienie inne.
-
2011/11/07 11:07:22
Szarsz, u mnie się robi taką galaretkę, ale chyba z kurczakiem, na pewno nie z wołowiną. Bez chrząstek, z dużą warstwą tłuszczu. Może poproszę duet Mama+Babcia o przepis i kiedyś wrzucę :)
-
2011/11/08 16:43:06
@Szarsz: To, co znajdzie się w galarecie, zależy od kucharki: teściowa zawsze wrzuca chrząstki i skórki (ble!), a u mojej mamy tego nie uświadczysz, bo traktowane jest jako odpad.
-
2011/11/08 18:11:19
Anka-ania, to nie do końca tak, bo moja babcia, spod Wilna i babcia mojego męża, spod Terespola, robiły praktycznie identyczne galaretki. Wyglądały i smakowały tak samo. Pewnie, że każdy kucharz coś tam po swojemu doda albo odejmie. Ale jakaś ogólna myśl w tej galarecie była :)
-
2011/11/08 19:09:48
spod Tarnopola, nie wiem, skąd mi ten Terespol się wziął :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Spis treści
Loading
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi