RSS
poniedziałek, 31 października 2011

Wpis o sushi będzie długi, bo przygotowanie tej potrawy jest dość pracochłonne, ale jednocześnie niezbyt skomplikowane. Starałam się wyraźnie oznaczyć, czego dotyczy dana część, jeśli ktoś wie, to nie musi czytać danego fragmentu. Generalnie w sieci jest mnóstwo  filmów pokazujących robienie sushi, wiele jest też instrukcji. Sushi jest w sumie banalne, wystarczy obejrzeć kilka filmów w sieci. Przygotowałam instrukcję najbardziej łopatologicznie jak umiałam, jeśli coś będzie niejasne, pytajcie proszę :)
Mój przepis nie jest pewnie skrajnie ortodoksyjny, sushi znam od znajomych Japończyków, jadałam je też w Ambasadzie Japonii, ale nie skończyłam żadnego specjalistycznego kursu.

Gadżety
W sumie nie jest potrzebne nic specjalnego, jednak przydadzą się:
- mata do rolowania (ja mam zwykłą z marketu)
- pałeczki
- naczynia - na pewno jakieś małe miseczki na sos

Specjalne składniki (do kupienia w specjalistycznych lub lepszych sklepach)
- ryby - surowe (tuńczyk, łosoś i inne) lub wędzone (tylko nie makrela ;))
- krewetki – małymi można nadziać maki, duże wykorzystać do nigiri
- nori, czyli sprasowane glony 
- wasabi, czyli pyszny zielony chrzan (ja kupuję sproszkowany do rozrabiania z wodą)
- ocet ryżowy
- sos sojowy (ja kupuję Kikkomana)
- ryż do sushi (można zrobić ze zwykłego, ale klejącego się, żadnych Uncle Bensów!)
- marynowany imbir
- kieszonki tofu inari (niekoniecznie, ja uwielbiam)
- marynowana tykwa (również niekoniecznie, drogie toto strasznie, ale pyszne)

Zwyczajne składniki (do kupienia w większości sklepów)
- krewetki – małymi można nadziać maki, duże wykorzystać do nigiri
- warzywa/owoce: zielony ogórek, papryka (czerwona i żółta), awokado, ew. marchewka, biała rzodkiew
- ew. serek Philadelphia (może być i zwykły Turek)
- paluszki krabowe
- sezam

Generalnie sushi nie jest BARDZO drogą potrawą, ale dużo zależy po pierwsze od tego, ile wydamy na ryby, a po drugie, w jak dużych opakowaniach kupimy składniki. Małe opakowania są nieprzyzwoicie drogie. Ja kupuje w dużych i przechowuję: nori (kupuję po 100 arkuszy) w lodówce, imbir (kupuję w kilogramowym worku) przekładam do słoików i trzymam w lodówce, sos sojowy zużywam tak czy siak do innych potraw, wasabi się nie psuje, ocet ryżowy stoi w lodówce.  

Gotowanie ryżu
Ryż musi się kleić, najlepszy będzie specjalny, bardzo kleisty, okrągły ryż do sushi, ale myślę, że można spróbować ze zwykłym, kleistym ryżem. Ryż należy wcześniej zalać wodą na jakieś pół godziny, a następnie kilkakrotnie dokładnie wypłukać pod bieżącą wodą do momentu, kiedy woda przestanie być biała. Ryż gotujemy w proporcji 1 część ryżu na dwie części wody (znalazłam i inne instrukcje, z mniejszą ilością wody, ale ja gotuję zawsze tak i jest dobrze). Np. szklankę ryżu zalewamy dwiema szklankami zimnej wody. Stawiamy na ogniu, czekamy, aż się zagotuje, znacznie zmniejszamy ogień i gotujemy 10-15 minut pod przykryciem. Następnie gasimy ogień i zostawiamy ryż przykryty na jakiś kwadrans.

Zalewa do ryżu
Tu nie jestem ekspertem, próbowałam różnych zalew, czasem wychodzi mi zbyt kwaśna, czasem za mało kwaśna. Generalnie zalewa to ocet ryżowy wymieszany z solą i cukrem, ew. z sosem sojowym. Jeśli dodamy sos, ryż nie będzie całkiem biały. Proponuję takie proporcje: 8 łyżek octu ryżowego, 1 łyżka sosu sojowego, 2 łyżki cukru i pół łyżeczki soli.
Stygnący ryż zalewamy zalewą i dokładnie mieszamy. Kiedy jest całkowicie zimny, możemy przystąpić do robienia sushi.

Nigiri sushi
Kroimy rybę na niewielkie prostokąty (ok. 2x4 cm), krewetki rozkrajamy. Ryż (małą garstkę, ok. 20g) rolujemy wilgotnymi dłońmi w gruby wałeczek, smarujemy kawałek ryby (lub krewetkę) odrobiną wasabi i układamy rybę na ryżu. Kształtujemy w prostopadłościan. I już :)
Najlepiej jest zacząć od nigiri, wykroić ładne kawałki ryby, a resztę wsadzić do maków, bo tam ryba może być poszatkowana. Zamiast ryby możemy użyć omletu tamagoyaki, na który przepis znajdziecie niżej.
Tu film: http://www.youtube.com/watch?v=cdQzX9SR_gk

Przygotowanie nadzienia do maków
Ogórki obieramy, wycinamy część z nasionkami, pozostały miąższ kroimy w długie paski o średnicy ok. 7mm, kroimy w paski awokado, paprykę i całą resztę, także ryby (nieco grubiej). Paluszki krabowe zostawiamy w całości.
Prażymy sezam
Przygotowujemy wasabi (jeśli mamy je w proszku) – do dwóch łyżek proszku dolewamy odrobinkę wody i mieszamy do osiągnięcia konsystencji pasty.

Rolowanie maków
Na macie (najlepiej obłożonej folią spożywczą, bo się brudzi) kładziemy listek nori, błyszczącą stroną do dołu. Można przeciąć na pół, ja zużywam 2/3. Na nori układamy ryż (najlepiej wilgotnymi rękami) zostawiając na górze ok. 1cm wolnego miejsca. Nie trzeba się przejmować ułożeniem ryżu, mogą zostawać niewielkie dziury. Ważne, żeby warstwa ryżu nie była zbyt gruba.
Na całej szerokości ryżu rozsmarowujemy odrobinę wasabi, a na to układamy nadzienie. Można przygotować maki jednoskładnikowe (np. tylko z tuńczykiem lub tylko z ogórkiem), ja zwykle robię wieloskładnikowe, np.: ogórek, łosoś, awokado albo paski tofu inari, papryka, ogórek. Nadzienie można obsypać sezamem, można posmarować serkiem. Ja sezam lubię, serka w sushi nie znoszę :)

Jak już upakujemy wszystko, na co mamy ochotę, zabieramy się za zwijanie. Unosimy lekko matę i zwijamy ciasny rulon uważając, żeby całość nam się nie rozpadła. Jeśli rolka nie chce się zamknąć, możemy wystający paseczek nori (ten centymetr bez ryżu) pomyziać odrobiną wody – wtedy sklei się na murbeton. I już.
Rolkę kroimy ostrym nożem zanurzonym uprzednio w wodzie na 6 lub 8 części.

Omlet tamagoyaki
4 jaja
Łyżka sosu rybnego (można pominąć)
Łyżka sosu sojowego
(ja daję dodatkowo łyżkę wywaru z wodorostów wakame)
Jaja roztrzepać widelcem, dodać pozostałe składniki, wylewać cienką warstwą na patelnię (najlepiej prostokątną, ja smażę na okrągłej).  Smażyć zawijając kolejne warstwy na siebie, aż do wyczerpania mikstury jajecznej. Po przykrojeniu widać spiralnie ułożone warstwy jajka. Omlet kroi się na dwucentymetrowe kawałki, można posmarować odrobinką wasabi i zawinąć w pasek wycięty z nori. Można go też podawać na ryżu, wtedy postępujemy podobnie jak z nigiri, ale zamiast ryby kładziemy olet.
O tu jest filmik: http://www.youtube.com/watch?v=EtOnhnvUPe0



Inari sushi, czyli nadziewane kieszonki
Kieszonki można nadziać samym ryżem, czego nie polecam. Przyznam szczerze, że kieszonki wykorzystuję na samym końcu. Kroję składniki, które mi zostały z przygotowywania maków i nigiri, mieszam z ryżem, formuję grube wałeczki, smaruję je wasabi i wkładam do kieszonek. Każdą kieszonkę formuję starając się ją zamknąć, a następnie kroję po skosie na pół.
 
Podawanie
Na półmisku/talerzu układamy: pokrojone maki, kilka kawałków nigiri, kilka kawałków tamagoyaki, kupkę marynowanego imbiru i małą kupkę wasabi. Do małej miseczki nalewamy sos sojowy. Ja nie kładę osobno wasabi, tylko mieszam go z sosem sojowym i odrobiną wody. Kawałki sushi chwytamy pałeczkami, zanurzamy w sosie i prowadzimy ostrożnie do rozanielonych ust.

Propozycje ilości* na dwie osoby na sporą kolację:
Szklanka ryżu
6-8 listków nori
Po 100g ryb (2-3 rodzaje)
4 duże krewetki
1 ogórek, 1 awokado, 1 papryka
4 kieszonki inari
Ocet ryżowy, sos sojowy, wasabi, imbir marynowany

*nie jest łatwo podać dokładne ilości, ponieważ ludzie bardzo się różnią w możliwościach pożerania sushi, w ilości ryżu zużytego na jednego maka itd.



niedziela, 30 października 2011

W forumowym Koncercie Życzeń padła prośba o marynaty. Tę robię bardzo często, jest pyszna i, jak u Nigelli, prosta. Nie przepadam za mięsem w słodkich, owocowych sosach, tutaj jednak połączenie jest bardzo udane i idealnie wyważone smakowo. Na 4 ćwiartki (lub osiem pałek), czyli około 1,5kg kurczaka będziemy potrzebowali:


5 łyżek sosu żurawinowego, ja daję dżem 
5 łyżek sosu sojowego
10 łyżek sosu słodko-kwaśnego
sok z jednej cytryny i jednej pomarańczy, lub cytryny i dużej mandarynki, lub dwóch cytryn, lub dwóch pomarańczy... itp :) co tam macie/lubicie/wolicie


Wszystkie składniki mieszamy, zalewamy tym kurczaka. Najlepiej zrobić to wieczorem, dzień przed pieczeniem, ale kurczak może w takiej zalewie posiedzieć i dwa dni :) 
Kurczaka wyjmujemy z marynaty i układamy w żaroodpornym naczyniu, a jeśli nie mamy, na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Zalewamy marynatą. Pieczemy pod przykryciem (może być pod folią aluminiową przy opcji z blaszką) około godziny w temperaturze 200 stopni, do miękkości. Nie używam dodatkowego tłuszczu do smarowania naczyń przed pieczeniem-wbrew pozorom kurczak jest tłusty i nie powinien się przypalić. 
Najlepiej smakuje z ryżem polanym sosem powstałym przy pieczeniu :)
Smacznego!


Według tego przepisu robiliśmy donuty na... lekcji techniki dobre 15 lat temu :) To puszyste i proste ciasteczka dla tych, którzy cierpią na brak piekarnika.


0,5kg zmielonego twarogu

0,5kg mąki

1 łyżka sody

125g masła

60g cukru

2 jaja

do smażenia: olej (około 0,5 litra)

do oprószenia: cukier puder

Składniki ciasta (twaróg, mąkę, sodę, masło, cukier i jaja) wyrabiamy i rozwałkowujemy na placek o grubości ~2mm (ni za cienki). Wykrajamy kółko z dziurką, można to zrobić za pomocą np szklanki i nakrętki od napoju. Kółka wrzucamy na gorący olej, smażymy z obu stron do zarumienienia. Odsączyć z nadmiaru tłuszczu na serwetce papierowej/ręczniku papierowym. Oprószyć cukrem pudrem. 

Donuty są najlepsze tego samego dnia, jeszcze ciepłe. Jeśli stwierdzimy, że ciasta jest za dużo, można je przechować w lodówce i zużyć na drugi dzień.

Smacznego!

 


Takie jak robiła moja babcia. Bez mąki gryczanej i ziemniaków, po prostu na mące pszennej. Babcia robiła na sodzie, mi nie wychodzą, więc robię drożdżowe. Niesamowicie wręcz sycące

 

Bliny

250 g mąki 

200 ml zsiadłego mleka, najlepiej w temperaturze pokojowej

ciepła woda 

łyżka śmietany

1 jajo

25 g drożdży

łyżeczka cukru lub miodu

pół łyżeczki soli

okrawek słoniny do smażenia

Mąkę wsypać do miski,  zrobić mały dołek, wkruszyć do niego drożdże, posypać łyżeczką cukru lub dodać łyżeczkę miodu i zalać odrobiną ciepłej wody. Delikatnie rozmieszać, aby zaczyn zabrał odrobinę mąki. Zostawić na 10 minut, gdy wyrośnie dodać jajo, mleko, śmietanę i sól. Wyrobić, można robotem. Dolewać po trochę ciepłej wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Ciasto ma być lejące się, gęstsze niż naleśnikowe, powoli rozpływające się na patelni.

Ciasto zostawić na kilkanaście minut do wyrośnięcia.

Rozgrzać patelnię i przetrzeć słoniną do uzyskania cieniutkiego tłustego filmu. Na patelnię wlać po łyżce ciasto, można kilka mniejszych placuszków albo jeden duży, wielkości naleśnika. Smażyć na średnim ogniu, aż ciasto z wierzchu podeschnie, obrócić i krótko dosmażyć z drugiej strony.

bliny 

bliny

Bliny powinny być puszyste, po wyrośnięciu grubości około pół centymetra i bardzo delikatne w smaku.

Gorące podawać natychmiast. Klasycznym dodatkiem jest masło kładzione między dwie warstwy złożonych na pół placków, rozpuszczające się od ich gorąca.

Można też je jeść ze śmietaną, wiórkami żółtego wyrazistego sera, śledziami, kawiorem, skwarkami ze smażonego boczku. Można też na słodko, z dżemem, czego moja babcia pewnie nigdy by nie zaakceptowała ;) 

Powiedzcie proszę, wrzucać przepis na sushi maki (a także nigiri, omlet tamagoyaki oraz nadziewane kieszonki tofu inari), czy może wszystkie potraficie, a jak nie potraficie, to wcale nie chcecie się uczyć, bo to jednak trochę pracochłonne? Albo wystarczą Wam liczne instrukcje z innych stron?

Serio pytam - jak nie będziecie zainteresowane, to mi się nie chce ;) Jednym słowem - zmotywujcie mnie.

 


00:08, jul-kaa
Link Komentarze (9) »
sobota, 29 października 2011

Brioche to francuska bułeczka o charakterystycznym kształcie, która powstaje z dwóch kul ciasta – dużej i malutkiej. W sumie to bardzo Lobbowe bułki - przyznacie, że wyglądają trochę jak piersi :). „Brioszki” są mięciutkie, słodkawe, bardzo mocno maślane. Ich przygotowanie jest proste, ale wymaga sporo czekania.
Przepis w tej samej wersji pojawia się w wielu miejscach w internecie.

Brioche


375 g mąki jasnej chlebowej (u mnie manitoba)
50 g drobnego cukru
7 g saszetka suchych drożdży lub 14 g drożdży świeżych (dałam suche)
1 łyżeczka soli
100 ml mleka
3 jajka + 1 do posmarowania (ja smarowałam białkiem wymieszanym z mlekiem)
175 g miękkiego masła

Do miski włożyć wszystkie składniki prócz masła i wymieszać (ja mieszałam mikserem, nie znoszę babrać się w cieście), dodać masło i dalej miksować. Gotowe ciasto będzie dość lepkie. Miskę z ciastem przykryć i schować na noc do lodówki.


Rano przygotować foremki: ja przygotowałam jedną małą tortownicę (20cm średnicy) oraz 5 foremek na większe babeczki i wyłożyłam je papierem (foremki do babeczek papilotkami). Ciasto podzieliłam na 12 dużych kul, z reszty ciasta zrobiłam 12 malutkich. Jeśli ciasto się klei, można posypać ręce odrobiną mąki. 7 kul ułożyłam w tortownicy, pozostałe w foremkach od babeczek.


Po uformowaniu ciasta (można zapleść warkocz, można zrobić pojedyncze bułeczki – forma jest całkowicie dowolna) trzeba je zostawić w ciepłym miejscu na długo. U mnie było to 3,5 godziny. Wyrośnięte bułeczki posmarować roztrzepanym jajkiem i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Moje małe brioszki piekły się 15 minut, duża ponad 20. Jeśli zauważycie, że brioszki się zbytnio rumienią, możecie je przykryć folią aluminiową.



Julka mnie hummusem ubiegła :) ale może przepis na pastę z soczewicy też się komuś przyda. Wygląd ma... hm... nieciekawy ;) jest za to bardzo smaczna, szczególnie z plasterkiem pomidora albo kiszonego ogórka...Moja pasta była dosyć sucha, jeśli wolicie kremową konsystencję dolejcie trochę więcej oleju.

Składniki:

szklanka czerwonej soczewicy (naprawdę nie ma znaczenia, jak duża szklanka: ~220ml miała moja. Ważniejsze są proporcje woda:soczewica, o czym w przepisie)

3 małe cebulki

3 ząbki czosnku (ilość czosnku i cebuli można oczywiście modyfikować)

sól, pieprz do smaku (po 3/4 łyżeczki)

3-4 łyżki oleju

opcjonalnie: dowolne zioła. Ja dałam oregano, dobrze się komponowało z pomidorem. Można też dać bazylię, chili itp.

Soczewicę gotujemy pod przykryciem w nieosolonej wodzie w proporcji 1:2 (1 część soczewicy:2 części wody). Chwilę to zajmie (około 15 minut), więc w tym czasie możemy zająć się cebulą. Obieramy ją i przysmażamy na złoto. Gdy soczewica wchłonie wodę umieszczamy ją w blenderze razem z zesmażoną cebulką, obranym czosnkiem, olejem i przyprawami. Miksujemy na papkę, chociaż jak widać na załączonym obrazku, ja zostawiłam kilka całych ziarenek :)

Smacznego!

 

Nie lubicie szpinaku? To polubicie :) To danie z gatunku: tanio, łatwo, szybko (w miarę ;) i bardzo smacznie. Jeśli w domu mamy kilka plasterków żółtego sera i czosnek, pozostaje dokupić ciasto francuskie i szpinak: koszt około 5zł, a efekt zaskakujący. Oczywiście możemy zrobić ciasto francuskie sami, ja jednak posłużyłam się gotowym. Porcja dla dwóch osób:

Składniki:

opakowanie ciasta francuskiego

"kafel" mrożonego szpinaku (~450g)

2-3 ząbki czosnku (oczywiście można dać więcej lub mniej w zależności od preferencji)

sól do smaku (ok 3/4 łyżeczki)

pieprz do smaku (około 0,5 łyżeczki)

Opcjonalnie:

ser żółty: posypałam wierzch i dałam trochę do środka, wyszło ~150g. Można tylko posypać wierzch, można w ogóle z sera zrezygnować. Jeśli dajemy ser do środka proponuję posolić 0,5 łyżeczki.

gałka muszkatołowa: szczypta do smaku

Przygotowujemy szpinak: jeszcze w worku łamiemy go przynajmniej na pół (szybciej się rozmrozi), wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę. Czekamy, aż szpinak się rozmrozi, w miarę możliwości mieszając, żeby czosnek się nie przypalił. Kiedy już otrzymamy szpinakową papkę, doprawiamy ją solą, pieprzem (i gałką). Ponadto warto chwilę (~10 min) ją odparować na małym ogniu (ja poszłam wieszać pranie, od czasu do czasu przychodziłam do kuchni i mieszałam). Ciasto rozkładamy na blaszce na papierze, w którym je zakupiliśmy: najczęściej można na nim piec. Na środku ciasta, na całej jego długości wykładamy szpinak, na niego możemy dodać ser żółty. Ciasto sklejamy, najważniejszy jest przód i tył, aby szpinak nie uciekł w trakcie pieczenia. Wierzch można posypać serem. Pieczemy w temperaturze 180 stopni 20-25 minut. Danie bardzo dobre na ciepło i na zimno.

To wersja najprostsza, bo farsz można dowolnie modyfikować: dodać kilka oliwek, suszonych pomidorów, sera feta itp.

Hummus to pasta z ciecierzycy z dodatkiem tahini, czyli pasty z sezamu. Można ugotować ciecierzycę samemu (wcześniej namoczyć ją na noc, a potem gotować w świeżej wodzie bez dodatku soli), można użyć gotowej - z puszki. Podobnie z tahini - można użyć gotowej pasty, ale hummus jest dobry także z własnoręcznie zmielonym uprażonym sezamem. Ja nie dodaję czosnku, ale według wielu osób to ważny składnik.
Na zdjęciu hummus pozuje razem z chlebem, na który przepis niedługo.


Hummus

puszka ciecierzycy 
3 łyżki tahini
2 łyżki oliwy
1 łyżka oleju sezamowego (można pominąć, ale warto go dodać)
sok z połowy cytryny
pieprz (ja dodaję cytrynowy)
sól

Opcjonalnie:
posiekana natka pietruszki
inne zioła (oregano, chili, kolendra, majeranek)
czosnek przeciśnięty przez praskę


Wszystkie składniki zemleć blenderem na gładką pastę, dodając trochę wody (tyle, by konsystencja była właściwa). Doprawić do smaku.
I już. Banalne.



czwartek, 27 października 2011

Ten chlebek jest bardzo wygodny, kromki same się odrywają. Można go przygotować w wersji słonej lub słodkiej. Do słodkiej należy dodać do ciasta więcej cukru (50g) i skórkę z całej cytryny oraz zmienić skład nadzienia na 80g cukru, 2 łyżeczki cynamonu, 60g masła i sok z całej cytryny.
Przepis pochodzi z fotoforum.

Rozmarynowy chlebek do odrywania

280g + 90g + kilka łyżek mąki do drugiego wyrobienia
1 łyżka cukru
20 g drożdży
pół łyżeczki soli
2 jajka w temperaturze pokojowej
80ml mleka
60g masła
60ml wody

Nadzienie:
3 łyżki rozmarynu
60g masła

280g mąki wymieszać z cukrem i solą, odstawić. Masło z dodatkiem mleka rozpuścić w rondelku, zdjąć z ognia i wlać wodę oraz dodać do letniego płynu drożdże i wymieszać dokładnie aż do ich rozpuszczenia. Odstawić na około 2 minuty, następnie wlać do mąki i wymieszać. Wlać jajka i mieszać dalej, aż się połączą. Dodać 90g mąki i mieszać dalej przez 2-3 minuty. Ciasto będzie klejące. Przykryć miskę ściereczką, odstawić w ciepłe miejsce, na jakąś godzinę do podwojenia objętości.

Masło rozpuścić na małym ogniu, odstawić do wystudzenia. Foremkę keksową wyłożyć papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto zagnieść z dodatkiem kilku łyżek mąki. Powinno być miękkie i puszyste.
Wyłożyć ciasto na podsypaną mąką powierzchnię i rozwałkować na placek o wymiarach 30x50cm. Posmarować całą powierzchnię roztopionym masłem i posypać rozmarynem. Pokroić wzdłuż krótszego boku na 6 w miarę równych pasków. Ułożyć paski jeden na drugim, nadzieniem do góry. Pokroić na 6 części. Ułożyć je pionowo, jedna obok drugiej w foremce. Przykryć ściereczką i odstawić do ponownego wyrośnięcia na 30-45 minut, aż wyrośnie do wysokości brzegów foremki (moje rosło krócej bo chciałam iść spać...).
Piec 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, aż góra ciasta będzie złotobrązowa. 

22:19, jul-kaa
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Spis treści
Loading
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi