RSS
piątek, 21 października 2011

Przepis pochodzi z mojego ulubionego bloga, czyli od dorotus z moichwypieków :)
Cheb jest dość wilgotny, banalny w przygotowaniu (nic się nie wyrabia, można go dosłownie wymieszać łyżką), ma mnóstwo ziarenek, których rodzaj można moim zdaniem dowolnie modyfikować. Wprowadziłam kilka zmian w przepisie (m.in. zmniejszyłam ilość cukru).

Chleb wieloziarnisty

    1 kg mąki*
    6 łyżek siemienia lnianego
    6 łyżek łuskanego słonecznika
    1 szklanka otrąb pszennych lub żytnich
    3 łyżki sezamu
    2 łyżki śruty pszennej
    2 łyżki soli
    3 łyżki cukru
    2,5 dag suszonych drożdży
    1 litr ciepłej wody

Wszystkie składniki prócz wody wymieszać dokładnie w bardzo dużej misce. Zalać ciepłą wodą i wyrobić ciasto (nie radzę ręką, bo jest bardzo luźne, chyba że macie upodobania Nigelli ;)). Odstawić do wyrośnięcia na 20 minut (mnie w tym czasie sporo urosło).

Ponownie mocno wymieszać i przełożyć do foremek. Mnie ciasta starczyło aż na 4 małe keksówki. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 20 min. Autorka przepisu podaje, że nie warto czekać dużo dłużej, bo chleb się nie uda.
Ja piekłam chleb jakieś 30-40 minut, temperatura podana przez dorotus (230ºC) była za wysoka. Wszystko zależy od wielkości bochenków oraz od piekarnika. Jak zawsze :)



* W oryginale jest mąka krupczatka, ja dałam pół na pół pszenną i żytnią (a dokładniej: 200g pszennej 650, 300g pszennej 850, 500g żytniej 720). Dałam też 20g żytniego suszonego zakwasu, ale w gotowym chlebie się go niestety zupełnie nie czuje :(

czwartek, 20 października 2011

Drugi świąteczno-prezentowy przepis to pralinki. Niestety nie mam fotek samych pralinek, a dopiero tego, jak wyglądają jako prezent, ale chciałam Wam je pokazać już teraz, bo może którejś z Was przydadzą się na święta, a ja przed świętami na pewno nie będę ich robiła. Kiedy będę lepiła następny raz, to dopstrykam kilka fotek i dorzucę do notki. Ale łatwo je sobie wyobrazić, bo ciemne wyglądają jak Ferrero Rocher, a jasne jak ich negatyw. Ostrzegam, że białe są BARDZO słodkie.

 

Ciemne pralinki orzechowo-czekoladowe

Robiłam je z lekko zmodyfikowanego przeze mnie przepisu znalezionego na blogu Moje Wypieki.

 

Składniki:

 

- wafelki z nadzieniem orzechowym* (100 g)

- orzechy laskowe (180 g + tyle orzechów, ile wyjdzie Wam kulek)

- nutella (200 g)

- alkohol** (nieduży kieliszek)

- czekolada mleczna lub gorzka (ok. 200 g)***

 

* Można zastąpić waflami do pischingera - koniecznie cienkimi i chrupiącymi, miękkie się nie nadają.

** Taki, jaki najbardziej Wam pasuje do tego smaku – ja używam amaretto, likieru pistacjowego, rumu, whisky lub czystej wódki

*** Używając tylko gorzkiej zużyjecie mniej niż używając tylko mlecznej lub mlecznej pomieszanej z gorzką.

 

Orzechy trzeba podpiec w piekarniku lub podgrzać na patelni, a później obrać ze skórki (w sklepach można też czasem dostać orzechy, które ktoś już za nas podpiekł i obrał). 180 gramów posiekać na drobne kawałki (takie, żeby nadal byłu chrupiącymi cząstkami, a nie proszkiem), resztę zostawić w spokoju.

Wafelki drobno pokruszyć i wymieszać z nutellą, 150 g orzechów i alkoholem. Masa powinna być mocno klejąca i niezbyt rzadka.

Z masy formować kulki, wtykając w środek każdej orzeszek.

Roztopić czekoladę (roztapiam w garnuszku na parze, ale można też w mikrofalówce) i obtoczyć nią kulki. Poczekać aż trochę zastygnie i posypać kulki ze wszystkich stron pozostałymi posiekanymi orzechami.

Najlepiej przechowywać w lodówce, żeby czekolada się nie rozpuszczała.

 

 

 

Jasne pralinki migdałowo-czekoladowe


Przepis mój – próba (moim zdaniem całkiem smaczna i udana) zastąpienia ciemnych składnków z pierwszego przepisu jasnymi.

 

Składniki: 


- wafelki z nadzieniem śmietankowym* (100 g)

- migdały mielone (ok. 100 g)

- płatki migdałowe** (ok. 30 g)

- migdały całe (tyle migdałów ile wyjdzie Wam kulek)

- mleko w proszku (250 g)

- woda (ok. pół szklanki)

- cukier (ok. pół szklanki)

- roztopione masło (ok. 1/3 kostki)

- alkohol*** (nieduży kieliszek)

- biała czekolada (ok. 250-300 g)

 

* Można zastąpić waflami do pischingera - koniecznie cienkimi i chrupiącymi, miękkie się nie nadają.

** Można zastąpić wiórkami kokosowymi.

*** Taki, jaki najbardziej Wam pasuje do tego smaku – ja używam grappy, amaretto, gęstego likieru migdałowego, limoncello lub czystej wódki.

 

Płatki migdałowe trzeba podprażyć na suchej patelni i posiekać.

Wodę z cukrem zagotować, żeby cukier się rozpuścił i zostawić żeby wystygła. Kiedy wystygnie zmieszać z pokruszonymi waflami, mielonymi migdałami, mlekiem w proszku i masłem. Masa powinna wyjść dosyć klejąca i niezbyt rzadka.

Z masy formować kulki, wtykając w środek każdej migdał.

Roztopić czekoladę (roztapiam w garnuszku na parze, ale można też w mikrofalówce) i obtoczyć w niej kulki. Poczekać aż trochę zastygnie i obsypać kulki ze wszystkich stron posiekanymi migdałami. Można zamiast tego obsypać wiórkami kokosowymi, jeśli ktoś lubi. Ja nie :).

Najlepiej przechowywać w lodówce, żeby czekolada się nie rozpuszczała.

 

Na zdjęciach są pralinki z większej ilości składników niż w przepisie.

 

P.S. Przepraszam za słabe zdjęcia z komórki, dodam lepsze przy następnym robieniu pralinek.

Sernik piernikowy czy raczej z piernikowym spodem. Ciekawa świąteczna alternatywa dla tradycyjnego sernika i piernika.

Ciasto mandarynkowe pochodzi z przepisów Nigelli. Jest doskonałe - intensywne, wilgotne, bardzo ciekawe w smaku. Nie zawiera mąki, może być w wersji bezglutenowej!

 

 

Bożonarodzeniowe ciasto mandarynkowo-migdałowe

3-4 mandarynki

15-20 dag cukru

6 jaj

25 dag zmielonych migdałów

1 łyżeczka proszku do pieczenia (w wersji bezglutenowej zamiast proszku dajemy sodę)


Mandarynki gotujemy (całe! ze skórką!) w garnku z wodą przez 2-3 godziny. Kiedy już wystygną, miksujemy je na gładką masę, dodajemy cukier, całe jajka, migdałowy proszek i proszek do pieczenia. Mieszamy i wylewamy do tortownicy – szczelnej lub wyłożonej papierem, bo ciasto jest rzadkie. Pieczemy w przez około godzinę. Ciasto urośnie, a potem padnie.

Można polać je czekoladą, ja polałam lukrem limonkowym i ozdobiłam migdałami.



Sernik Piernikowy

Składniki na spód:
  280 g herbatników

  130 g masła
  2 czubate łyżeczki przyprawy do piernika

Masa serowa:

 
500 g białego twarogu (zmielonego)

  160 g cukru pudru
  4 jajka
  1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
  1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  1 czubata łyżka budyniu waniliowego

Ciasteczka zmielić, dodać przyprawę do piernika i roztopione masło. Tortownicę (20cm) wysmarować masłem i wyłożyć masą ciasteczkową (spód i boki). Włożyć do lodówki na pół godziny. W tym czasie przygotować masę serową. Ser ucieramy z cukrem, dodajemy po jednym jajku, przyprawę do piernika, wanilię i budyń. Kiedy składniki dokładnie się połączą, masę serową przelać do tortownicy i piec ok. 50 min w 180 stopniach. Pod koniec pieczenia przykryć górę papierem i piec sam spód przez ostatnie 10 minut. Wyjąć z tortownicy dopiero kiedy wystygnie, brzegi wystające ponad masę serową skruszyć.

 

 



Przepis na pasztet z fasoli pojawił się w mojej rodzinie pochodzenia w momencie, kiedy oboje z tatą przestaliśmy jeść mięso. Tu w wersji bożonarodzeniowej :)


Pasztet z fasoli

350 g fasoli, 50 g suszonych grzybów (może być więcej), 2 jajka, 1 średnia cebula, 40 g tartej bułki, 30 g margaryny, pieprz, sól, majeranek

Fasolę namoczyć w przegotowanej wodzie na noc. Ugotować do miękkości w tej samej wodzie. Oddzielnie ugotować grzyby i zmielić razem z fasolą w maszynce (ja zatrudniam robota kuchennego - żadnych maszynek :)) Cebulę posiekać i przesmażyć, wymieszać z masą fasolową, dodać dwa jajka, trochę (pół szklanki) wywaru z grzybów, tartą bułkę i margarynę.   Doprawić (mocno!) pieprzem, solą i majerankiem. Wymieszać wszystko na gładką masę, włożyć do natłuszczonej kamionki (a tam, blaszki zwykłej), posypać tartą bułeczką, upiec w nagrzanym piekarniku w temp. 180 stopni (ok. 45 min.). 

1 ... 21 , 22
 
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Spis treści
Loading
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi